sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 5 Niezła jest!

 Czytaj notkę pod spodem !
- Zawsze wiesz jak poprawić humor. - przyznał Dezy i zabrał się za jedzenie żelków.
- To czemu cię pobili? - spytał Remek zaciekawiony...Zazwyczaj Dezy był bardzo przeciwny do bójek. Nie lubił się z kimś sprzeczać no chyba, że w grze, albo na żarty.
- Nie ważne...Tak po prostu. - odpowiedział patrząc na okno.
- Co to znaczy tak po prostu? - spytał Remek. Wiedział, że czasami ktoś potrzebuję samotności i w ogóle, ale w końcu jego przyjaciela pobili! Może trzeba to zgłosić na policję, albo coś.
- No poszedłem do sklepu i chcieli ode mnie kasę...To im nie dałem, a oni mnie pobili...Na szczęście kiedy jakiś facet zaczął dzwonić na policję to oni uciekli...Potem straciłem przytomność. I puff!! Jetem tutaj. - skłamał Czułek.
- Czyli policja o tym wie? - spytał nie pewnie ciemnowłosy.
- Tak! - powiedział szybko Dezy. Remek wiedział, że coś jest nie tak...Że na pewno to nie wyglądało tak jak przedstawił Czułek. Dezydery wiedział, że Remi mu nie wierzy, ale co poradzić?
W tym czasie Emma nadal przygotowywała się do misji...W sumie mogła już iść, ale chciała zajrzeć jeszcze w jedno miejsce. Wyszła z swojego pomieszczenia i pokierowała się ogromnym korytarzem do windy. Zjechała nią na ostatnie piętro. To były lochy. Poszła bardzo dobrze znaną jej drogą. Zatrzymała się przy celi i podeszła do niej.
- Halo? - spytała niepewnie, a echo odbiło się od ścian.
- Emma? - spytał znajomy, kobiecy głos pełen radości. Do krat podbiegła czarnowłosa kobieta.
- Kochanie...Proszę nie rób tego dla mnie...Nie zabijaj już ludzi! - prosiła, jednak Emma wiedziała swoje.
- Mamo ja muszę! - mówiła dziewczyna mając łzy w oczach. Kobieta poddała się.
- Kogo tym razem musisz zabić? - spytała z płaczem.
- Jakiegoś ninję...Ma na imię chyba Dezy... - mówiła. Wcale nie chciała tego robić. Bała się, że nie podoła, że nie uda jej się go zabić.
- Kotku nie rób tego...Prosze! - błagała, jednak Emma tylko pożegnała się z nią i wyszła. Postanowiła już iść na tą misję.Wzięła torbę z mapą i pieniędzmi i wyszła. Szła przez miasto razem z tłumem. Czuła się dziwnie nie musząc maskować się, ani uciekać. Wreszcie mogła być zwykłą nastolatką, niestety tylko przez jakieś trzy tygodnie...Ostatniego tygodnia musi go zabić...Musi!! Nagle ujrzała jakiś hotel. Szybko weszła do środka i wynajęła mieszkanie na miesiąc. Następnie poszła na miasto kupić jakieś ciuchy oraz jedzenie.
- Po tym jak go walnęłam pewnie jest w szpitalu... - powiedziała do siebie i parsknęła. Spojrzała na zegarek...Była już 20 00!! Dziewczyna wzięła jeszcze jakiś jogurt z półki, zapłaciła i wyszła. Ledwo mogła to wszystko unieść. Miała strasznie dużo toreb.
- W razie czego proszę się zgłosić, a jak na razie wypisujemy pana. - zwrócił się lekarz do Dezyderego.  Była 19.30. Poszedł szybko do domu, przebrał się i razem z Remkiem poszli na kebaba.
- Ścigamy się? - spytał Remik, jednak Dezy nie odpowiadając zaczął biec.
- To nie fair!! - krzyknął chłopak i również zaczął biec. Kiedy Dezydery obejrzał się za siebie by zobaczyć gdzie jest Remek wpadł na kogoś.
- Debilu uważaj jak łazisz!! - krzyknęła pokrzywdzona dziewczyna. Spojrzała na chłopaka...Te oczy!! To ten którego musi zabić!!
- Sory! - powiedział Dezy i zaczął zbierać torby. Podał je dziewczynie.
- Dzięki. - podziękowała i zaczęła specjalnie powoli iść.
- Zaraz ! Zdradzisz mi swoje imię? - spytał. Emma uśmiechnęła się do siebie i odwróciła.
- Emma. - odpowiedziała krótko.
- Serio? Znam taką jedną Emmę. - powiedział przypominając sobie dziewczynę Floriana.
- To teraz znasz drugą. - powiedziała z uśmiechem. Nagle do Dezyderego dobiegł Remek.
- Stary ja już stałem przy kebabach, a ciebie nigdzie nie było, więc się wróciłem!! Co ty odwalasz? - spytał wkrzony.
- Pomogłem jej pozbierać torby. - tłumaczył wskazując na dziewczynę.
- Jestem Emma, a wasza dwójka idiotów to? - przedstawiła się jeszcze raz.
- Ja jestem Dezydery, a to Remigiusz. - przedstawił Dezy.
- Dasz się zaprosić na herbatkę? - spytał Remek z uśmiechem.
- Okey, ale torby do domu same się nie zaniosą. - powiedziała i podała chłopakom po dwóch torbach. Ruszyła na przód, jednak chłopaki zostali z tyłu.
- Niezła jest. - przyznał Remek.
- Ale wiesz o tym, że nie mamy u niej szans? - spytał Dezy.
- Idioci idziecie czy nie!? - krzyknęła dziewczyna. Chłopaki tylko się uśmiechnęli i poszli za dziewczyną, która ma wiele tajemnic...
----------------------------------------------------------
Tia wiem...Krótki i nudny rozdział...Cóż trudno!!! To tylko cisza przed burzą :D Mam do was pytanie: Cze chcielibyście, żeby jeszcze jacyś inni youtuberzy mieli niezwykłe umiejętności? Jeśli tak to napiszcie jakich jeszcze youtuberów chcecie w to wkręcić ;) Czekam na odpowiedź i komy!

3 komentarze:

  1. No to już się poznali. Dezy uciekaj!! Coś jednak mnie się zdaje że w te kilka tygodni on ją w sobie rozkochs no bo jakby inaczej to przecież Dezy 😂😂 super rozdział i pewnie wieczorem u mnie będzie nowy blog chociaż nie wiadomo czy będę w domu na noc to w takich wypadku będzie jutro na wieczór. Życzę weny i pisz szybciutko rozdziały.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże jakie świetne <3 przed chwilą znalazłam to ff i jest boskie *____* ff o masterczułku jest tak mało (2-3) ale to jest takie świetne, że normalnie tylko czekam, aż pojawi się kolejny rozdział ^__^ kocham bardzo <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie mam co odpowiadać na pytanie, bo jestem kilka rozdziałów do tyłu, ale w sumie obojętne mi to :P Nie mogę się doczekać tej "burzy"!

    Kamisamamira.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń