sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 8 Wesołe miasteczko i kotek...

Do domu wrócili dosyć późno i to na bosaka :D
- To ja już pojadę...Wiesz wynajeliśmy pokój w hotelu, a jeśli chodzi o jutro to nie będzie ci przeszkadzać, że zabiorę ze sobą Emi? - spytał Florian...
- Oczywiście, że nie. - odpowiedział Dezy i tak rozstali się przed domem. Dezydery padnięty postanowił iść do pokoju...Był tam straszny syf. Czułek rozejrzał się po pokoju i zobaczył, że na jego łóżku śpi sobie jak gdyby nigdy nic Remek...Przyszedł wtedy gdy Dezy i Florian chodzili na bosaka po świecie...Chłopak podszedł do śpiącego i zepchnął go z łóżka.
- Ej no stary!!! Wiesz jak dobrze mi się spało?! - krzyknął Remek wkurzony.
- Oj nie przesadzaj! Myślałem, że pójdziesz do hotelu, a nie do mnie. - zaczął Dezydery.
- Jak mogłeś w ogóle zostawić mnie z tą psychopatką!!? Ona by mnie chyba tam zabiła! - krzyknął Rezi przypominając sobie wizytę u Emmy.
- Remek co ci odbiło? To zwykła dziewczyna, która może jest trochę wredna, ale myślę, że miała po prostu trudną przeszłości. - odparł spokojnie Dezy. Remigiusz się poddał wiedząc, że to nie ma sensu.
- Jutro jedziemy do wesołego miasteczka z Florkiem...Jedziesz? - spytał Dezy sprzątając poduszki porozwalane na podłodze.
- No jasne, że tak! - odpowiedział szybko Remek. Kiedy Dezy już trochę sprzątnął usiadł obok czarnowłosego.
- Jest trochę późno... - zaczął Dezy chcąc powiedzieć by Remik wrócił już do hotelu...
- Stary nigdzie nie idę! Jej hotel jest blisko mojego...Co jeśli ona wyskoczy z siekierą!? - mówił z przerażeniem.
- Oj ty debilu! Jak tak bardzo się jej boisz to możesz zostać. - powiedział Czułek wstając i zdejmując z siebie bluzę...Było dość ciepło.
- Oglądamy film? - spytał zielonooki.
- Ok. - odpowiedział Rezi. Czułek włączył jakiś horror. Oboje udawali, że ich to nie rusza, ale horror trzeba przyznać był bardzo dobry...
- Aaaaaaa!!! - wydarli się w tym samym czasie oboje.
- Wyłącz!!! - krzyknął Remek, a Dezy nie protestując wyłączył film.
- Stary co ty żeś włączył!? - krzyknął czarnowłosy chłopak. Po długich postanowieniach i sprzeczkach postanowili, że zagrają w jakąś grę i grali tak jakoś do piątej rano....Potem usnęli. obudziło ich mocne pukanie do drzwi.
- Wstawać!! Macie 30 minut!!! Wesołe miasteczko!!! - Masterczułek natychmiast się obudził...Rozejrzał się po pokoju i ujrzał Remka, który miał głowę położoną na jego ramieniu...Chłopak miał otwartą buzię, a z niej kapała ślina mocząc bluzkę Dezyderego.
- Fuj! - krzyknął i odepchnął go od siebie.
- Remek wstawaj! Jedziemy do wesołego miasteczka !! - krzyknął zielonooki przeciągając się.
- Co mamusiu? Daj mi jeszcze tylko pięć minut. - odparł Remek zaspany, niestety za bardzo przechylił się do przodu i jego głowa bezwładnie upadła na biurko...Od razu się obudził.
- Ała. - mruknął masując głowę.
- Co jest? - spytał ciemnowłosy ziewając.
- Wiesz za dwadzieścia dziewięć minut jedziemy do wesołego miasteczka. - odparł spokojnie.
- Co?! Przecież ja muszę iść do hotelu po ubrania! - powiedział szybko i wstał z krzesła.
- Spokojnie! Mogę ci pożyczyć...prócz gaci. - powiedział Dezy dając Remkowi zwykły szary podkoszulek i do tego czarne dresy. Czułek założył biały podkoszulek i szarą bluzę do tego czarne dresy.
- Dobra idziemy? - spytał Czułek, a Remik pokiwał tylko głową i oboje wyszli przed dom. Florek i Emi siedzieli już w samochodzie. Chłopaki wsiedli na tył i wreszcie wyruszyli w podróż do wesołego miasteczka. Postanowili, że pojadą do Śląska, gdyż i tak Remik miał dzisiaj wieczorem wrócić do domu, więc będzie miał bliżej...

Czarnowłosa dziewczyna w tym czasie szukała sklepu zoologicznego....Chciała kupić kotka, gdyż dowiedziała się, że to ulubione zwierzę Dezyderego...Weszła do pierwszego lepszego sklepu. Znalazła tam takiego słodziaka, że największy twardziel nawet by się uśmiechnął na jego widok. Kotek był jeszcze malutki. Kupiła go i poszła do hotelu. Od razu dała mu mleka. Kiedy kot wypił już mleko zaczął chodzić po całym domu oglądając nowy teren. Kot był przyzwyczajony do ludzi, bo nie bał się Emmy, wręcz przeciwnie.
- Nie przyzwyczajaj się zbytnio...Twój dom będzie gdzie indziej. - powiedziała bardziej do siebie niż do kota. Kupiła go tylko po to by pozbyć się jego przyszłego właściciela, a potem co się stanie z małym kotkiem? Zrobiło jej się na prawdę przykro, ale olewała to uczucie. Włączyła telewizję i zaczęła oglądać jakiś głupi serial...
--------------------------------------
Ten rozdział w ogóle mi się nie podoba, ale trudno...Nie mam do niego siły XD

1 komentarz:

  1. Rozdział był świetny (tak jak zawsze) :D tylko troszkę krótki ;) życzę weny i czekam na następny <3 Love
    ~Mała^^

    OdpowiedzUsuń