Już wszystko było w porządku. Tak przynajmniej wszystkim się wydawało. Czułek kazał iść Emmie do domu. Nie chciał żeby się przemęczała, bo on zostanie tu pewnie na noc. Wszedł do sali gdzie leżał Florek. Podpięty do wszystkich magicznych dla Dezego wynalazków. Miał podbite oko, a na ustach zaschniętą krew.
- Ja pierdole ty idioto! Ty się z kimś biłeś czy co!? - spytał zdenerwowany Dezydery podchodząc do brata, który słabo się uśmiechnął.
- A żebyś wiedział. - zaśmiał się starszy, jednak młodemu do śmiechu nie było. Spojrzał karcąco na brata tym samym dając znać, że niczego przed nim nie ukryje. Dezemu moc czytania w myślach potrzebna nie była, by wykryć kłamstwo u swojego własnego brata.
- No dobra...Nie wiem kim oni byli. Rzucili się na mnie mówiąc, że wiem gdzie jest jakiś "ninja". - mówił zaznaczając rękoma cudzysłów w powietrzu.
- Nic im nie powiedziałem, bo... - głos mu się załamał. Dezydery spojrzał na niego z troską i usiadł na krześle. Patrzył wyczekująco na Floriana. Miał ochotę go przytulić mówiąc, że niedługo to wszystko się skończy, ale wiedział, że liczne siniaki na ciele Florka mu to uniemożliwiały, bo będą sprawiać mu ból.
- Bo widzisz czytałem im trochę w myślach i...I chcą cię...Usunąć. - powiedział delikatnie. Florian na prawdę bał się o Dezego. W końcu to nadal jego mały braciszek.
- Cholera! No pięknie...Wydało się! Kurwa nic nie potrafię....Obiecałem sobie, że mój zawód nie odbije się na tobie, że tobie nic grozić nie będzie, że ja będę cię chronić, że walka nie będzie ciebie dotyczyć, a jednak...Ja pierdole przepraszam, że cię w to wciągnąłem. - mówił zestresowany Dezy. Trzęsły mu się ręce, a oczy przedstawiały smutek.
- Bracie nie przejmuj się. Ty w tym jesteś, to ja też. - powiedział Eskacz, a Czułek spojrzał na niego.
- Ja również zgłosiłem się do tej organizacji. Teraz już nie będziesz samotnym ninją. - zaśmiał się Florian.
- Co!? Florian nie wiesz w co wchodzisz! - powiedział ostrzegająco Dezydery spuszczając głowę w dół. Wiedział, że nie wygra, że jego brat jest uparty i nic nie wskóra.
- Wiem braciszku. Nie jestem już 12 letnim dzieciakiem. Mam 23 lata i umiem o siebie zadbać. - powiedział. Co Czułek miał zrobić? Co mu powiedzieć? Zezłościć się na niego, czy cieszyć się, że będzie walczył razem z nim? Postanowił to po prostu przemilczeć.
- Nie masz się o co martwić. - zapewnił po dłuższej chwili Florek i położył Dezemu dłoń na ramieniu, chociaż trochę wysiłku go to kosztowało. Masterczułek nie wytrzymał i wyszedł z sali. Musiał to przemyśleć.
-----------------------------------
Ludziki chciałam was spytać czy mogę z ich perspektywy pisać, bo z trzecioosobowej nie lubię i sprawia mi to trudność. Być może to dlatego tak rzadko pisze. W każdym razem nie lubię tak pisać i pytam czy mogłabym z ich perspektyw?