sobota, 26 września 2015

Rozdział 10 Ktoś był...

Czułek dostał SMS'a...Znów jakaś sprawa!! Dezy wyszedł i postanowił się nie przebierać, ponieważ miał iść tylko do tego ich biura...Wszedł do środka i wszedł do windy. Przeczytał, że musi wybrać piętro numer -1, jednak takiego tu nie było. Odczytał jeszcze raz kilka razy SMS'a, ale nie było w nim błędy. Dezy zaczął przyglądać się guziczkom. Pod guziczkami był jakby taki wyróżniający się prostokąt. Dotknął go, a ten obrócił się pokazując guzik nr. -1. Nacisnął guzik. Winda zjechała na dół bardzo szybko, Dezy czuł to. Drzwi rozsunęły się ukazując ciemne pomieszczenie. Praktycznie nic nie widział. Wszedł do pomieszczenia, a winda zasunęła się za nim i odjechała. Nagle ktoś go zaatakował. Dezy wyczuł to i zrobił unik. Światło nagle się zapaliło, a oczom Dezego ukazała się ogromna sala. Było tam kilka stolików...Każdy zajmował się czymś innym. Na jednym stało dużo komputerów, na drugim jakieś chyba laboratorium, w następnym widać było różnego rodzaju bronie...Było tu również dużo drzwi do innych pokoi...Ogólnie sala była w kolorze białym. Było tu pusto, jednak Dezy wiedział, że tu ktoś jest, w końcu go zaatakowano. Nagle Czułek zauważył, że w jego stronę leci piłka tenisowa. Wystawił rękę i ją złapał. Kompletnie nie wiedział o co chodzi. Nagle jedne drzwi się otworzyły. Dezy stanął pozycji bojowej. Nadal w ręku trzymał piłkę tenisową. Za drzwi wyszedł jego szef, który był w szpitalu!
- Niezły refleks panie Skowron. - powiedział z uśmiechem. Dezy wyluzował i stanął normalnie.
- Ale tego już się nie spodziewasz. - powiedział, a chłopak patrzył na niego z przymrużonymi oczami nie wiedząc o co chodzi.
- O co...? - zaczął, jednak przerwała mu wybuchająca piłka w dłoni.
- Ała! - krzyknął, jednak to nie było coś poważnego.
- Chodź. - powiedział jego szef. Chłopak po chwili się ruszył i przyspieszył kroku, by iść równo.
- Ta sala jest jakby wystawą. Pokazuje co stworzyli nasi pracownicy, a te drzwi to oddzielne sektory, w których projektuje się stroje, bronie, jakieś fajne bajery oraz substancje takie jak gaz łzawiący i tego typu rzeczy. Tu natomiast....- przerwał i zatrzymał się przed dużymi stalowymi drzwiami. Wpisał kod i drzwi odtworzyły się. Dezy był na prawdę zdziwiony tym co się tutaj dzieję.
- Tu natomiast jest sala ćwiczebna...To tutaj będziesz trenował, jeśli oczywiście zechcesz. - powiedział jego szef. Po jego wzroku można było wywnioskować, że nie spodziewał się odmowy.
- Muszę to przemyśleć. - odpowiedział Dezy. Był na prawdę pod wrażeniem.
- Rozumiem, jeśli już zdecydujesz to wiesz gdzie mnie szukać. Jak chcesz możesz jeszcze pozwiedzać to miejsce...Jednak masz czas tylko do 19 00. Po tej godzinie zamykamy i nie da się stąd wyjść, chyba, że poczekasz do 6 00. - powiedział i zanim Dezy mrugnął okiem jego już nie było... Chłopak zaczął chodzić z miejsca na miejsce oglądając wszystko uważnie...Dotychczas myślał, że takie bronie są możliwe tylko w Science Fiction, a tu proszę! Ten czas bardzo szybko mu minął i musiał wyjść, bo przecież o 19 00 już zamykając...Miał 10 minut. Odłożył jakiś dziwny mechanizm i wyszedł  budynku.. Poszwędał się jeszcze po parku rozmyślając o tym co przed chwilą się stało i wrócił do domu. Poszedł prosto do swojego pokoju. Miał zamiar pójść spać, jednak w jego łóżku ktoś był...To była Emma! Chłopak uśmiechnął się na ten widok i poszedł spać do salonu.

czwartek, 10 września 2015

Rozdział 9 Chyba nie będzie zły...

Nie będę wam opisywać wesołego miasteczka, powiem, że bawili się świetnie i wrócili do domu około 19 00, wyczerpani i zmęczeni, ale również radośni...
- Dezy to my już wracamy do siebie siema! - powiedział Florek i razem z Emi ruszyli do samochodu.
- Cześć. - szepnął bardziej do siebie chłopak i wrócił do domu. Dom był pusty....Mama nie leżała tak jak zazwyczaj na kanapie, a tata nie siedział w kuchni pijąc piwo...Było inaczej...
- Pewnie niedługo wrócą. - powiedział do siebie i chwiejącym się krokiem ruszył do swojego pokoju. Upadł na łóżku i już by spał, gdyby nie drzwi, które otworzyły się z prędkością światła.
- Co jest?! - krzyknął wkurzony Czułek i otworzył oczy.. Ujrzał czarnowłosą dziewczynę z niebieskimi tęczówkami.
- Emma? Co ty tu robisz? - spytał ze zdenerwowaniem, był w samych bokserkach, dlatego szybko zaczął zakładać jakieś jeansy. Emma na ten widok zaczęła robić się purpurowa, ale szybko się opanowała.
- Wcześniej cię nie było, więc postanowiłam przyjść jutro, ale niestety nie umiem się tym opiekować, więc jak najszybciej chciałam oddać to tobie. - odpowiedziała. Dezy kompletnie nic nie rozumiał.
- Masz. - powiedziała i dała mu małego kotka. Czułek od razu wziął kotka na ręce.
- Jaki słodziak! - powiedział patrząc na niego i co chwile go do siebie tuląc. Po chwili usłyszał mruczenie kotka.
- To dla mnie? - spytał Dezy siadając na łóżku i układając kota na swoich kolanach.
- Tak. - odpowiedziała patrząc na niego ze wstydem...Nadal nie miał na sobie koszulki...
- Dziękuję! Nazwę cię.... - zaczął zdanie, ale nie mógł skończyć...Jak go nazwać?!
- Wiem!! Nazwę cię Czubek. - powiedział dumny z wymyślonego przez siebie imienia.
- Super...To ja już pójdę. - powiedziała Emma lekko speszona...Był taki szczęśliwy w tej chwili, ale ona to szczęście mu odbierze...Odbierze mu wszystko wbijając ostre narzędzie w jego ciało...Mogła zrobić to już teraz...Miała go na wyciągnięcie ręki, wystarczyło tylko sięgnąć po nóż, który zawsze przy sobie nosiła, musiała zrobić tylko pchnięcie i ostrze byłoby w nim, ale nie mogła...Nie teraz...Nie kiedy się uśmiecha, kiedy jest szczęśliwy...
- Nie!! Chodź porobimy coś...Krótko się znamy i w ogóle. - powiedział Dezy łapiąc ją za rękę i zaprowadzając do kuchni. Dziewczyna się zarumieniła...Jego dotyk...Ciepły, czuły, delikatny...Taki był Dezy wobec niej, jakby pilnował czegoś co było tak delikatne, że jedno mocniejsze uderzenie mogłoby to zniszczyć. Weszli  do pomieszczenie.
- Kawa, herbata? - spytał Czułek, jednak Emmie nie chciało się pić, tym bardziej, że mógł jej czegoś dolać...Nie zaprzeczajmy ona coś czuje do tego chłopaka, ale mu nie ufa i nadal do swojego umysłu tylko jedną wiadomość " On jest jej wrogiem".
- Nie dzięki. - odpowiedziała wrednym tonem...Nie chciała się być dla niego miła..
- Słuchaj może jesteś troszkę wredna, ale ja myślę, że ty tylko udajesz... - powiedział nagle bardziej mówiąc do siebie...Skąd to wiedział?! Czy dziewczyna aż tak słaba była w ukrywani emocji? Oczywiście, że nie, ona wyćwiczyła to już dawno, w walce...Czułek czyta w myślach...Pomyślała, jednak szybko odrzuciła tą myśl i zaczęła myśleć nad czymś innym patrząc jak Dezy robi sobie herbatę nucąc coś pod nosem. Zaczęła się zastanawiać co ona dostanie za to, że go zabije...Wróci do szefa  nadal będzie robić to samo? A co jeśli Czułek by się dowiedział o tym co ona robiła, dla kogo pracowała? Byłby zawiedziony? Zabiłby ją? Zostawił? A może by jej pomógł.
- Przestań! - krzyknęła dziewczyna nie mogąc znieść swoich myśli. Dezy odwrócił się do niej patrząc zmrużonymi oczami ze zdziwieniem, ale też wyrozumiałością...
- O co chodzi? - spytał Dezy spodziewając się ostrej odpowiedzi ze strony dziewczyny typu: Odwal się! Emma jednak go zaskoczyła, zamiast ostrej odpowiedzi, wstała, podeszła do chłopaka ze spuszczoną głową, w końcu stanęła tuż przed nim. Czułek patrzył na nią nie wiedząc za bardzo o co chodzi i czekając na jej następny ruch. Ona podniosła głowę i spojrzała mu w oczy. Jej oczy zaczerwienione i zaszklone, jakby były za zasłoną z wody. Patrzyła tak na niego czekając chyba na zaproszenie.
- No chodź. - zachęcił ją i rozłożył ręce, po czym zacisnął je trzymając mocno Emmę i tuląc do siebie. Po chwili woda się zagotowała. Dezy jedną ręką wyłączył gaz, po czym znów wrócił do tulenia dziewczyny, która płakała  w jego ramię jednocześnie trzymając w swoich dłoniach jego bluzkę. Emma powoli zaczęła się uspokajać. Czuła jego ciepło i zapach...Mogła by tak w jego objęciach być na zawsze. Ani Dezy, ani Emma nie chcieli tego przerywać. Nagle Dezy usłyszał charakterystyczny dźwięk dzwonka. Jedną rękę oderwał od Emmy i wyjął z kieszeni telefon, po czym odczytał wiadomość.
- Emma muszę niestety iść załatwić kilka spraw. - powiedział.
- Okey idioto. - powiedziała odsuwając się od niego z wielkimi rumieńcami i uśmiechem na buzi. Po chwili chłopaka już nie było obok niej, zostawił ją.
- Chyba nie mówił nic o tym, że mam wyjść  jego domu. - powiedziała do siebie i zaczęła błądzić między pokojami w końcu natrafiając na jego pokój. Weszła do środka.
- I co Czubek zostaliśmy sami. - powiedziała do kota i usiadła na łóżku Dezego. Kot wskoczył na jej kolana.
- Nie! Zejdź! No już t debil masz zejść! - krzyczała, jednak kot nie zwracając na nią uwagi ułożył się na jej kolanach.
- No dobra! - odparła naburmuszona, ale w środku radosna i zaczęła głaskać mięciutkie futerko kota. Po chwili zdjęła Czubka ze swoich kolan i podniosła się podchodząc do komputera. Ruszyła lekko myszką i ekran rozjaśnił się. Ujrzała jakieś filmiki na yt...Była na kanale Masterczułka. Włączła film i zaczęła go oglądać.
- Haahahahahahah!!! - wybuchła śmiechem. Opanowała się szybko i zaczęła oglądać wszystko uważnie, otwierała szuflady szukając jakiś...W sumie sama nie wiedziała czego, ale szukała czegoś co pomogłoby w zdobyciu jego zaufaniu, chociaż praktycznie to chyba już je zdobyła...Remik powiedział przecież, że Dezy bardzo szybko zaczyna ufać ludziom co tylko ułatwiało jej zadanie...Czy miałeś kiedyś tak, że robiłeś coś cały czas tak jak ona cały czas zabijała ludzi i nagle nie możesz tego zrobić zatrzymujesz się? Bardzo szybko zleciał jej dzień i zaczynała się powoli noc, a nie chciało jej się iść do domu, więc położyła się w łóżku Dezego...Chyba nie będzie zły. Przykryła się kołdrą do szyi czując jego zapach i w pewnym sensie bliskość....
--------------------------------------------------------------------------
I jak? Cóż jakoś dzisiaj dostałam kopa i napisałam !!