Nie będę wam opisywać wesołego miasteczka, powiem, że bawili się świetnie i wrócili do domu około 19 00, wyczerpani i zmęczeni, ale również radośni...
- Dezy to my już wracamy do siebie siema! - powiedział Florek i razem z Emi ruszyli do samochodu.
- Cześć. - szepnął bardziej do siebie chłopak i wrócił do domu. Dom był pusty....Mama nie leżała tak jak zazwyczaj na kanapie, a tata nie siedział w kuchni pijąc piwo...Było inaczej...
- Pewnie niedługo wrócą. - powiedział do siebie i chwiejącym się krokiem ruszył do swojego pokoju. Upadł na łóżku i już by spał, gdyby nie drzwi, które otworzyły się z prędkością światła.
- Co jest?! - krzyknął wkurzony Czułek i otworzył oczy.. Ujrzał czarnowłosą dziewczynę z niebieskimi tęczówkami.
- Emma? Co ty tu robisz? - spytał ze zdenerwowaniem, był w samych bokserkach, dlatego szybko zaczął zakładać jakieś jeansy. Emma na ten widok zaczęła robić się purpurowa, ale szybko się opanowała.
- Wcześniej cię nie było, więc postanowiłam przyjść jutro, ale niestety nie umiem się tym opiekować, więc jak najszybciej chciałam oddać to tobie. - odpowiedziała. Dezy kompletnie nic nie rozumiał.
- Masz. - powiedziała i dała mu małego kotka. Czułek od razu wziął kotka na ręce.
- Jaki słodziak! - powiedział patrząc na niego i co chwile go do siebie tuląc. Po chwili usłyszał mruczenie kotka.
- To dla mnie? - spytał Dezy siadając na łóżku i układając kota na swoich kolanach.
- Tak. - odpowiedziała patrząc na niego ze wstydem...Nadal nie miał na sobie koszulki...
- Dziękuję! Nazwę cię.... - zaczął zdanie, ale nie mógł skończyć...Jak go nazwać?!
- Wiem!! Nazwę cię Czubek. - powiedział dumny z wymyślonego przez siebie imienia.
- Super...To ja już pójdę. - powiedziała Emma lekko speszona...Był taki szczęśliwy w tej chwili, ale ona to szczęście mu odbierze...Odbierze mu wszystko wbijając ostre narzędzie w jego ciało...Mogła zrobić to już teraz...Miała go na wyciągnięcie ręki, wystarczyło tylko sięgnąć po nóż, który zawsze przy sobie nosiła, musiała zrobić tylko pchnięcie i ostrze byłoby w nim, ale nie mogła...Nie teraz...Nie kiedy się uśmiecha, kiedy jest szczęśliwy...
- Nie!! Chodź porobimy coś...Krótko się znamy i w ogóle. - powiedział Dezy łapiąc ją za rękę i zaprowadzając do kuchni. Dziewczyna się zarumieniła...Jego dotyk...Ciepły, czuły, delikatny...Taki był Dezy wobec niej, jakby pilnował czegoś co było tak delikatne, że jedno mocniejsze uderzenie mogłoby to zniszczyć. Weszli do pomieszczenie.
- Kawa, herbata? - spytał Czułek, jednak Emmie nie chciało się pić, tym bardziej, że mógł jej czegoś dolać...Nie zaprzeczajmy ona coś czuje do tego chłopaka, ale mu nie ufa i nadal do swojego umysłu tylko jedną wiadomość " On jest jej wrogiem".
- Nie dzięki. - odpowiedziała wrednym tonem...Nie chciała się być dla niego miła..
- Słuchaj może jesteś troszkę wredna, ale ja myślę, że ty tylko udajesz... - powiedział nagle bardziej mówiąc do siebie...Skąd to wiedział?! Czy dziewczyna aż tak słaba była w ukrywani emocji? Oczywiście, że nie, ona wyćwiczyła to już dawno, w walce...Czułek czyta w myślach...Pomyślała, jednak szybko odrzuciła tą myśl i zaczęła myśleć nad czymś innym patrząc jak Dezy robi sobie herbatę nucąc coś pod nosem. Zaczęła się zastanawiać co ona dostanie za to, że go zabije...Wróci do szefa nadal będzie robić to samo? A co jeśli Czułek by się dowiedział o tym co ona robiła, dla kogo pracowała? Byłby zawiedziony? Zabiłby ją? Zostawił? A może by jej pomógł.
- Przestań! - krzyknęła dziewczyna nie mogąc znieść swoich myśli. Dezy odwrócił się do niej patrząc zmrużonymi oczami ze zdziwieniem, ale też wyrozumiałością...
- O co chodzi? - spytał Dezy spodziewając się ostrej odpowiedzi ze strony dziewczyny typu: Odwal się! Emma jednak go zaskoczyła, zamiast ostrej odpowiedzi, wstała, podeszła do chłopaka ze spuszczoną głową, w końcu stanęła tuż przed nim. Czułek patrzył na nią nie wiedząc za bardzo o co chodzi i czekając na jej następny ruch. Ona podniosła głowę i spojrzała mu w oczy. Jej oczy zaczerwienione i zaszklone, jakby były za zasłoną z wody. Patrzyła tak na niego czekając chyba na zaproszenie.
- No chodź. - zachęcił ją i rozłożył ręce, po czym zacisnął je trzymając mocno Emmę i tuląc do siebie. Po chwili woda się zagotowała. Dezy jedną ręką wyłączył gaz, po czym znów wrócił do tulenia dziewczyny, która płakała w jego ramię jednocześnie trzymając w swoich dłoniach jego bluzkę. Emma powoli zaczęła się uspokajać. Czuła jego ciepło i zapach...Mogła by tak w jego objęciach być na zawsze. Ani Dezy, ani Emma nie chcieli tego przerywać. Nagle Dezy usłyszał charakterystyczny dźwięk dzwonka. Jedną rękę oderwał od Emmy i wyjął z kieszeni telefon, po czym odczytał wiadomość.
- Emma muszę niestety iść załatwić kilka spraw. - powiedział.
- Okey idioto. - powiedziała odsuwając się od niego z wielkimi rumieńcami i uśmiechem na buzi. Po chwili chłopaka już nie było obok niej, zostawił ją.
- Chyba nie mówił nic o tym, że mam wyjść jego domu. - powiedziała do siebie i zaczęła błądzić między pokojami w końcu natrafiając na jego pokój. Weszła do środka.
- I co Czubek zostaliśmy sami. - powiedziała do kota i usiadła na łóżku Dezego. Kot wskoczył na jej kolana.
- Nie! Zejdź! No już t debil masz zejść! - krzyczała, jednak kot nie zwracając na nią uwagi ułożył się na jej kolanach.
- No dobra! - odparła naburmuszona, ale w środku radosna i zaczęła głaskać mięciutkie futerko kota. Po chwili zdjęła Czubka ze swoich kolan i podniosła się podchodząc do komputera. Ruszyła lekko myszką i ekran rozjaśnił się. Ujrzała jakieś filmiki na yt...Była na kanale Masterczułka. Włączła film i zaczęła go oglądać.
- Haahahahahahah!!! - wybuchła śmiechem. Opanowała się szybko i zaczęła oglądać wszystko uważnie, otwierała szuflady szukając jakiś...W sumie sama nie wiedziała czego, ale szukała czegoś co pomogłoby w zdobyciu jego zaufaniu, chociaż praktycznie to chyba już je zdobyła...Remik powiedział przecież, że Dezy bardzo szybko zaczyna ufać ludziom co tylko ułatwiało jej zadanie...Czy miałeś kiedyś tak, że robiłeś coś cały czas tak jak ona cały czas zabijała ludzi i nagle nie możesz tego zrobić zatrzymujesz się? Bardzo szybko zleciał jej dzień i zaczynała się powoli noc, a nie chciało jej się iść do domu, więc położyła się w łóżku Dezego...Chyba nie będzie zły. Przykryła się kołdrą do szyi czując jego zapach i w pewnym sensie bliskość....
--------------------------------------------------------------------------
I jak? Cóż jakoś dzisiaj dostałam kopa i napisałam !!
Hehe no ja tam na jego miejscu bym nie była zła. On raczej też nie będzie. Ogólnie to dział bardzo fajny, milo się czytało i czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń