- Zabiorę cię właśnie tam... - jej głos był bardzo ciepły.
(chodzi tylko o jej głos)
- Sory nie wiedziałam, że tu jesteś. - powiedziała biorąc herbatę i kierując się w stronę pokoju, w którym spała.
- Chodź tutaj. - zachęcił chłopak, a Emma się zgodziła i usiadła obok zielonookiego na kanapie.
- Gdzie wczoraj byłeś ? - spytała z ciekawości.
- Nieważne. - odpowiedział, jednak ona wiedziała, że ważne! I to bardzo!
- Jak tam hotel? - spytał Czułek...Chyba miał jakiś pomysł, ale jaki?
- Ten hotel to gówno! To takie małe mieszkanko... - odpowiedziała i zamyśliła się...Z nim tak się fajnie gada....Czemu musi go zabić!!?
- Możesz mieszkać u mnie. - zaproponował, a dziewczyna zgodziła się...Być może pozna wszystkie sekrety...
- Dzięki. - powiedziała szczerze i go przytuliła. Odkąd przytulił ją wtedy w kuchni zapragnęła więcej. Siedzieli tak razem. Ona ciągle go obejmowała i nie miała zamiaru puszczać. Od bardzo dawna nikt nie dawał jej ciepła, teraz się to zmieniło. Dezy dawał jej to czego chciała nawet o tym nie wiedząc. Czy na prawdę chciała go zabić? Nie...Nie chciała tego zrobić, gdyby mogła zrobiłaby wszystko, żeby go uratować, ale nie miała wyjścia. Zaczęła płakać.
- Nie płacz. - powiedział Czułek ocierając jej łzy...On nic nie rozumie...On daje jej ciepło, a jeśli jego zabraknie kto będzie jej to dawał? Kto będzie ją pocieszał? Ale egoista, pomyślała o sobie. Chce, żeby Czułek dawał jej ciepło, a co pomyśli nasza Polska kiedy zabraknie jej bohatera?
- Dezy gdybym zrobiła najgorszy błąd w moim życiu wybaczyłbyś mi? - zapytała szczerze nie mogąc znieść ciszy i swoich myśli.
- Oczywiście, że tak. - odpowiedział bez zastanowienia się. Dziewczynie mimo wszystko ulżyło. Wstała z łóżka puszczając chłopaka i poszła do kuchni. Zrobiła sobie kilka kanapek z serem i wróciła do salonu.
- O! Dziękuję! - powiedział zielonooki ze wdzięcznością i zaczął jeść kanapki.
- To nie dla ciebie idioto! - powiedziała ostro dziewczyna.
- Nie widzę tu nikogo innego kto chciałby jeść kanapki. - powiedział biorąc kolejną kromkę z serem..Jak on tak szybko je!?
- No dzięki. - powiedziała i chciała pójść do jego pokoju gdzie spała. Wkurzyła się na niego. Wiedziała, że zachowała się jak dwulatka, ale taki miała charakter.
- Księżniczko żartowałem. - powiedział już poważniej blondyn łapiąc ją za nadgarstek. Emma wróciła na kanapę do chłopaka i zaczęła jeść kanapki. Siedzieli tak razem, rozmawiali, byli na spacerze i był wieczór.
- Czas na kolację! - powiedział Dezy idąc do kuchni.
- Poproszę naleśniki, tylko szybko. - wtrąciła ze śmiechem czarnowłosa.
- Nie ma mowy, mieszkasz tu, pomagasz mi. - zrobił układzik.- No dobra. - zgodziła się. Dezydery wyjął wszystkie składniki na blat i zaczęło się...
- A teraz mąka. - powiedział do Emmy. Niebieskooka posłusznie dodała do miski mąkę, która rozsypała się trochę na blat. Dziewczyna szybko zgarnęła to ręką i rzuciła w Dezego.
- Moje oczy! - krzyknął i zaczęli się śmiać. Bitwa na mąkę trwała dobre 15 minut, kiedy byli już cali biali zabrali się do dalszej pracy.
- A teraz wszystko to wymieszamy. - powiedział i dał dziewczynie łyżkę drewnianą. Stanął z tyłu i złapał rękę dziewczyny, razem wymieszali ciasto bardzo szybko. Kiedy już usmażyli zaczęli je jeść i musieli przyznać, że oboje nie jedli nigdy w życiu tak dobrych naleśników. Emma pomyślała, że byliby fajną parą...Zaraz co?!!
Przybyłam! Ja, naczelny komentator pierdyliarda blogów jakie czytam! ;-;
OdpowiedzUsuńNo to rutynowo, supi dupi zajebiście, chcę więcej XD
Ooooo jakie to słodkie. No ona go nie zabije . Nie da rady bo już się w nim zakochała. No ale wtedy co z jej mamą ? Myślę , że Dezy chyba ją uratuje :D
OdpowiedzUsuń